Sowa Helena,

którą śmiało można nazwać szefem.

Mieszka w dziupli największego platana, jaki rośnie na krakowskich Plantach, a może i w całym mieście.

Przy okazji Planty nazywają się tak od plantowania, czyli wyrównywania, a nie od platanów. Powiedziała mi to właśnie sowa Helena, która jest bardzo mądrą sową, bo często przysiada na parapetach okien budynków Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jedyny kłopot z sową Helena polega na tym, że gdy reszta Ptasiej paczki pracuje ona śpi, co nieco utrudnia komunikację.

Gołąb Gerwazy

jest przedstawicielem starożytnego rodu krakowskich gołębi.

Mieszka tu i tam, ale najchętniej nocuje na gzymsach kamienic wokół Rynku.

Gerwazy chyba najbardziej z wszystkich członków Ptasiej paczki kocha dzieci. Uwielbia obserwować zwłaszcza przedszkolaki, bo to one najczęściej gubią okruszki herbatników.

To właśnie on był inicjatorem pierwszego śledztwa, można więc powiedzieć, że jest twórcą ptasiej grupy detektywistycznej. Polubicie go, bo ma gołębie serce.

Sikora Barbara

jest malutkim, ale bardzo dzielnym ptaszkiem.

Gdy się przedstawia, mówi zwykle – Barbara, dla przyjaciół Basia, ale nie jak wiewiórka. To dla niej bardzo ważne, by nigdy, przenigdy nie mówić o jej imieniu w ten sposób. Wszystko przez dawny zatarg z jedna z wiewiórek z krakowskiego Parku Jordana.

Sikora Barbara jest bardzo, ale to bardzo odważna i przebojowa. Udowadnia, że to czy jest się większym od innych, czy też mniejszym nie ma znaczenia. Właściwie to można powiedzieć, że jest to w ptasiej paczce ptaszek do zadań specjalnych.

Aha! Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej o zatargu z wiewiórką, musicie przeczytać Trzecią Część: Ptasia Paczka i Sprawa zaginionego Misia.

Kos Kazimierz

Do Ptasiej paczki został przyjęty najpóźniej z wszystkich ptaków. Jest bardzo cennym nabytkiem, bo często bywa w okolicach posterunku policji, więc zna się na śledztwach.

Wiele czasu spędził także na parapetach Akademii Górniczo-Hutniczej i uważa się za gruntownie przygotowanego, ptasiego inżyniera.

Czasem rzeczywiście ma całkiem dobre pomysły, ale mówi o nich w sposób tak zawiły, że ptaki muszą go przywoływać do porządku. I jeszcze jedno! Za tłuściutkiego ślimaka zrobi wszystko.